Close

Dlaczego warto dbać o zęby

Dlaczego warto dbać o zęby? Bo to w ich zakamarkach, pod starymi plombami, w dziąsłach lubią mnożyć się bakterie. Jeśli przedostaną się w głąb organizmu, mogą zaatakować serce, nerki, stawy. Tak właśnie dochodzi do wielu poważnych chorób.

Jedna iskra wystarczy, by wywołać pożar. I taka iskra zapalna w naszym ciele są chorobotwórcze bakterie, które ukrywają się w zakamarkach naszych dziąseł i zębów. Idealnymi dla nich schowkami są płytki nazębne, kamień, ale tez niewidoczne gołym okiem ubytki i kieszonki w dziąsłach. Kryjówkami są także mosty i koronki czy drobne chropowatości, choćby po niedokładnie wypolerowanej lub nieszczelnej plombie. Na tym etapie punkty zapalne łatwo ugasić. Ale gdy bakterie rozpoczną wędrówkę w głąb tkanek wokół zębów, sprawa robi się poważna. Niebezpieczne są tez wszelkie zapalenia wywołane przez źle wypełniony kanał, niedokładnie usunięty korzeń, zmiany ropne, torbiele. Krwawiące, opuchnięte dziąsło, zgorzel, to już prawdziwe ognisko buchające żywym ogniem.

W ustach się zaczyna

Dlaczego warto dbać  o zęby

Dlaczego warto dbać o zęby

Najgroźniejsze z bakterii są beztlenowce powodujące zapalenie tkanek wokół zębów, bo stad mogą przenikać do krwiobiegu, a nim jak po autostradzie docierać do serca, nerek, stawów. I w nich zaczynają siać spustoszenie, co lekarze fachowo nazywają choroba odogniskową. Bywa, że zawał czy cukrzyca zaczynają się od błahego bólu zęba czy zapalenia dziąseł . Statystyki nie są optymistyczne.

Organizm daje znak – Niepokój powinna budzić bolesność, zasinienie i zaczerwienienie dziąseł. Stan krytyczny świadczący o zapaleniu to czerwona piana podczas mycia zębów. Niewielu pacjentów z krwawiącymi dziąsłami szuka pomocy u dentysty. Szkoda, bo potem po latach nie tylko traci się zęby, ale i zdrowie . Idź jak najszybciej do dentysty, jeśli: cierpisz na notoryczne bóle głowy przy każdym załamaniu pogody, wieczorami miewasz stany podgorączkowe bez oczywistego powodu, przeziębiasz się (częściej niż dwa razy w sezonie). Także za płaczliwość, nerwowość, bezsenne noce kilka razy w tygodniu winę mogą ponosić psujące się zęby.

Oślepnąć przez zęby?

To możliwe! “Kiedy mój mąż nagle przestał widzieć na prawe oko pomocy szukaliśmy u najlepszych okulistów. Bez efektu. Dopiero dentysta, do którego zgłosił się z bólem szóstki (od dłuższego czasu <> ją środkami przeciwbólowymi), skojarzył oba fakty – pisze Kasia na forum internetowym. Oko od zęba dzieli niewielka odległość. Bakterie z ropnia w dziąśle czy na wierzchołku korzenia zęba mogą błyskawicznie dojść do gałki ocznej. Zakażenie siatkówki (warstwa wewnątrz oka odpowiedzialna za widzenie) i trwałe jej uszkodzenie może skończyć się nawet utratą wzroku. A to nie wszystko, co nabroić może chory ząb. – O zgrozo, na jednym z portali przeczytałam wpis internauty, który zalecał samemu nakłuć dziąsło przy bolącym zębie, by spuścić ropę ze zgorzeli. To może skończyć się nawet sepsą!

Próchnica zjada serce

Dowiedli tego amerykańscy naukowcy, odkrywając występowanie tych samych bakterii w kamieniu nazębnym i płytce miazdzycowej. A wiadomo, że zaawansowana miażdżyca w tętnicach oplatających serce bywa najczęstszą przyczyną zawału. Paciorkowce i gronkowce z zainfekowanych zębów i dziąseł migrują do krwi, gdzie je – jak każdego intruza – atakuje armia limfocytów i przeciwciał. Oplecione nimi bakterie osadzają się na ścianach naczyń krwionośnych. Z nich powstają blaszki miażdżycowe, które z czasem jeszcze się rozrastają, gdy przyklejają się do nich płytki krwi. I światło tętnic się zmniejsza. – Obecne we krwi bakterie pośrednio podnoszą też poziom tzw. białka ostrej fazy CRP, co koreluje z tworzeniem się niebezpiecznych minizakrzepów w tętnicach i nasila skłonność do miażdżycy. Zaobserwowano, że u ludzi zdrowych średnie stężenie CRP wynosi ok. 1 mg/l, u “sercowców” zaś prawie 9 mg/l. A przy ostrym stanie zapalnym dziąseł i zepsutych zębach wzrasta nawet 1000-krotnie. Tlące się latami ogniska zapalne oznaczają galopującą miażdżycę, która daje o sobie znać zawałem, udarem i nadciśnieniem. Internautce Ewie przytrafiło się zapalenie osierdzia. “Z kołataniem serca, dusznościami i gorączką trafiłam na OIOM – pisze. – Nikt nie był w stanie ustalić przyczyny. Az mój lekarz skojarzył, że zachorowałam tuż po usunięciu dwóch bardzo zepsutych zębów i ropnia w dziąśle”.
Stomatolog zwraca uwagę pacyjentowi żeby leczył żeby, bo może być zawał, po trzech miesiącach pacjent umiera na zawał! I to są fakty!!!

Paciorkowiec kąsa stawy

Kolano czy nadgarstek – bez znaczenia: wystarczy jeden zaatakowany staw, by czuć nieustanny, trudny do zniesienia ból. “Moja córka, która zawsze tryskała energią, teraz żyje jak kaleka. Są dni, kiedy nie może ruszyć ręką, nawet utrzymać widelca, nie mówiąc o kubku z herbatą. Bierze sterydy, po których przytyła. Niestety, to jedyny widoczny efekt terapii przy tak ciężkim zapaleniu stawów. Reumatolog sugeruje, że przyczyna tkwi w nieleczonych zębach, trzy zostały wyrwane rok temu. Córka histerycznie bała się borowania i nie chodziła do dentysty. Jestem zrozpaczona” – pisze nasza czytelniczka. Mało kto zdaje sobie sprawę, jak często próchnica jest iskra zapalna w wypadku chorób reumatycznych. Najpierw paciorkowce zjadają zęby jak korniki drewno. Potem albo sprytnie przerzucają się na migdałki podniebienne, a z nich na stawy (schemat typowy dla gorączki reumatycznej), albo z pominięciem gardła od razu atakują kolana i łokcie, jak w autoimmunologicznym zapaleniu. Wrotami zakażenia mogą być nawet niewielkie ubytki w szkliwie. Kiedy bakterie dostaną się do krwi, rusza produkcja zwalczających je przeciwciał. Niestety, często “mylą” one paciorkowce z tkankami własnego organizmu i zamiast neutralizować zarazki – niszczą stawy. Reumatolog, stawiając diagnozę, zawsze zleca wiele badan krwi, w tym m.in. ASO, czyli oznaczenie poziomu owych “nieprecyzyjnych w działaniu” przeciwciał, antystreptolizyn (z łac. paciorkowiec to Streptoccocus). Znacznie podwyższony lub rosnący w kolejnych badaniach poziom ASO potwierdza zakażenie. Siejący paciorkowce zepsuty ząb potrafi tak “rozhuśtać” układ odpornościowy, że sprowokuje także wysiew łuszczycy, cukrzyce typu 1 czy autoimmunologiczne zapalenie tarczycy. Dlatego przy nasileniu się którejkolwiek z chorób z autoagresji w pierwszej kolejności warto sprawdzić zęby!

Zapalenie pęcherza

Statystyki są alarmujące: 4 mln dorosłych Polaków cierpi na przewlekłe zapalenie nerek (kłębuszkowe lub miedniczkowe), o czym mniej niż połowa wie. Dlaczego? Bo latami przebiega ono skrycie, bez widocznych objawów, a podstępnie niszczy nerki. Kiedy w końcu już się odezwie, ratunkiem pozostają codzienne dializy lub przeszczep. A wszystko zaczyna się niewinnie, zwykle anginą, a czasem bólem zęba z zaawansowaną próchnicą. Najpierw paciorkowce atakują gardło i jamę ustną. Potem przenoska się na kłębuszki nerkowe (w nich mocz jest filtrowany z krwi do nerek), często zakażenie niejako schodzi jeszcze do leżących głębiej miedniczek. Kiedy dopada nas w ostrej formie (z gorączką, bólami w lędźwiach, z krwiomoczem), lekarz aplikuje antybiotyk i sprawa wydaje się zamknięta. Pozornie, bo zapalenie nerek lubi wracać, a za wtórnymi zakażeniami kryją się właśnie dziurawe zęby i paradontoza. – Doświadczony nefrolog, gdy trafia do niego chory z zapaleniem nerek, kieruje go do dentysty. Bo zdaje sobie sprawę, że antybiotyk stłumi chorobę, ale nie usunie przyczyny. I kolejne zapalenie nerek to tylko kwestia czasu .

Planujesz dziecko? To wylecz zęby!

Polskie statystyki są naprawdę niepokojące: co piąta ciężarna, która ma próchnicę, choroby przyzębia i stany zapalne jamy ustnej, rodzi maluszka kilka tygodni przed terminem. A przedwczesny poród oznacza niską wagę noworodka i typowe dla wcześniaków kłopoty ze zdrowiem. Kobiety rzadko odwiedzają dentysty przed planowanym macierzyństwem. – Wręcz pokutuje przesąd, że nasilająca się próchnica w stanie błogosławionym jest naturalna. Czasem pytają, czy mogą w ciąży zęby leczyć, stosować znieczulenie. Mogą! Niestety, nie pytają, jakie są skutki zlekceważenia stanów zapalnych przyzębia i próchnicy dla nich, jak i dla ich dziecka. A paciorkowce u przyszłej mamy nie tylko mogą zająć jej serce czy nerki, ale też pochwę, co często przebiega bezobjawowo. Dziecko może się nimi zarazić podczas porodu. Zdaniem lekarzy warto zrobić wymaz wykrywający te bakterie i przejść antybiotykoterapie, nawet w drugim czy trzecim trymestrze. – Nieleczenie zębów i dziąseł przez młode kobiety jest grzechem. Siejące się z nich bakterie mogą powodować zapalenia przydatków. I jeżeli stan zapalny cały czas się w nich tli, w jajowodach w efekcie mogą tworzyć się blizny i zrosty, co czasem kończy się ich niedrożnością, nawet niepłodnością .

Brak zębów i… wrzody

Japońscy naukowcy zaobserwowali, że 80 proc. mężczyzn i połowa kobiet, którzy połykają zbyt duże kęsy, ma kłopoty ze zdrowiem, w tym często wrzody i nadwagę. Bo wystarczy brak szóstek, siódemek, by nie pogryźć dokładnie mięsa, warzyw czy owoców. Jeśli zbyt duże kawałki pokarmu trafiają do żołądka, przyklejają się do jego ścian i zalegają, zanim zostaną strawione. Wydzielany w tym czasie kwas solny może powodować zgagę, odbijanie czy drobne nadżerki w śluzowce. A to pierwszy krok do wrzodów.

Urodzie też szkodzi

Szczerbaty uśmiech nie tylko sam z siebie szpeci, ale też prowadzi do pojawienia się… bruzd i zmarszczek! Przez braki zębów (od czwórek do siódemek) zapadają się policzki – ponieważ wraz z wiekiem wiotczeją w nich mięśnie – i pojawiają się na nich zmarszczki. Także oczy i brwi z czasem przestają leżeć w jednej linii, a broda niejako wysuwa się do przodu. Stomatolodzy taką zmianę nazywają zresztą profilem Baby-Jagi. Bo o ile pilnujemy, by “garnitur” od frontu prezentował się nieźle, to mniej dbamy o dalsze zęby. Jak pokazują badania, najszybciej psują się szóstki i zwykle je tracimy jako pierwsze, a często akceptujemy taką szczerbę, “bo jej nie widać”. Błąd! Utrata jednego zęba osłabia pozostałe: te po obu stronach ubytku i ten naprzeciwko, który bez podparcia stopniowo wysuwa się ze szczęki. Odsłania wtedy szyjkę i zwykle jest błyskawicznie atakowany przez próchnicę. Potem lawinowo lecą kolejne zęby, jak w dominie. Dlatego gdy stracisz jeden, lepiej od razu zdecyduj się na implant. – Tu liczy się czas. Wkrótce po usunięciu zęba zaczyna zanikać kość, w której był osadzony, a jej odbudowa nie jest łatwa.